Filmy Science Fiction 2012 SF - Podsumowanie Drukuj Email

Filmy science fiction 2012 SFKrótka uwaga - strona może się nieco dłużej wczytywać ze względu na dużą liczbę zamieszczonych trailerów.
Przyjrzyjmy się, jak w 2012 roku - planowym ostatnim roku ludzkości - radziło sobie kino w klimatach science-fiction. Filmy science-fiction 2012 roku nie przyniosły niestety przełomu. Zdecydowanie więcej było spektakularnych rozczarowań niż zachwytów. W produkcjach 2012 roku zdecydowanie zabrakło świeżego powiewu, ale nie można nie zauważyć trendu, jakiego dawno nie widzieliśmy na dużym ekranie. Kino science-fiction najwyraźniej znów zaczęło być modne. Ilość produkcji dotykających tematyki fantastyki zarówno w 2012 roku, jak i planowanych na rok następny - świadczy o dużym wzroście zainteresowania tym gatunkiem. Czyżby SF odżywało na nowo? Szkoda tylko, że wraz ze wzrostem ilości filmów, nie uświadczyliśmy również wzrostu ich jakości. Przedstawiam listę 18 filmów SF 2012 roku, wraz z trailerami, krótkimi opisami i oceną.


FILMY SCIENCE FICTION 2012 ROKU:

(Kolejność filmów wg daty premier w Polsce.)

Najczarniejsza godzina 3D (The Darkest Hour)

Reżyseria: Chris Gorak
Premiera: 27 stycznia 2012 (Polska)

Kolejny film katastroficznych z papkowatego typu ala „Skyline”. Opowiada o grupie młodych ludzi, próbujących rozpaczliwie przetrwać niespodziewaną inwazję obcych. Obcy, zgodnie z przyjętym stereotypem - mimo niewyobrażalnego rozwoju technologicznego - są źli i pragną naszej ostatecznej zagłady. A wszystko przez naszą cywilizację i produkowaną przez nią energię, która - jak się okazuje - jest rarytasem dla obcych. Demolka, gdzie fabuła jest tylko pretekstem do pokazania totalnej destrukcji w 3D.

Niestety film nawet wizualnie rozczarowuje, piorunujących efektów jest zdecydowanie za mało, aby zachwycić widza. Dodając do tego bardzo marną, naładowaną nielogicznościami fabułę, otrzymaliśmy dzieło z trzeciej filmowej półki. Film zdecydowanie nie jest wart poświęconego na niego czasu.


Kronika (Chronicle)

Reżyseria: Joshua Trank
Premiera 3 lutego 2012 (Polska)

Film z szeroko rozumianego typu fantastyczno-przygodowych. Poznajemy w nim trójkę podstrzelonych nastolatków -  przyjaciół, którzy mają tyle szczęścia (lub nieszczęścia), że zyskują dość niezwykłe moce. Cały problem w tym, że nikt w szkole nie uczył ich obsługi nowych zdolności, a gdy dziecko bawi się zapałkami… No właśnie – będą duże wybuchy i duże problemy, bo mamy do czynienia z dużymi już dziećmi. Czy na własnych błędach nauczą się być praworządnymi super bohaterami?

Film wydaje się być trywialny i skierowany głównie do nastoletniego widza. Jednak im dłużej trwał - tym bardziej nabierał "drugiego dna" i zmuszał widza do refleksji. Ostatecznie można traktować go nawet jako filmowe nawiązanie do kultowej animowanej "Akiry". Oba filmy dzieli przepaść jakościowa, oczywiście na korzyść "Akiry". Jednak "Kronika" mimo nieco odgrzewanej tematyki - na pewno warta jest obejrzenia.


John Carter

Reżyseria: Andrew Stanton
Premiera: 9 marca 2012 (Polska)

Połączenie legendy fantasy i science-fiction? Czemu nie. John Carter jest weteranem wojny secesyjnej, który w przedziwnych okolicznościach zmienia lokację na … inną planetę.  Tam szybko zostaje wciągnięty w wielki konflikt i oczywiście poznaje księżniczkę, której musi pomóc. Carter ma problemy z adaptacją w nowym  świecie i masę innych wewnętrznych problemów. Ale jak to bywa w dobrej baśni – świeże powietrze innego świata pobudza myślenie, otrzeźwia i otwiera umysł – dlatego też Carter szybko odzyskuje wiarę w siebie i rozpoczyna walkę, od której zależy los mieszkańców planety.

Film imponuje oprawą wizualną i rozmachem, z jakim go zrobiono. Niemniej jednak nie da się odnieść wrażenia, że powstał kilkadziesiąt lat za późno. Gdyby nakręcono go w latach 70-tych lub 80-tych poprzedniego wieku, stałby się dziełem kultowym, jednym tchem wymienianym wśród innych filmów przygodowych. W obecnych czasach jednak ta produkcja wydaje się mocno nietrafiona. Nie zaskakuje i niewyobrażalnie się dłuży. Bohaterowie są papierowi, dylematy bohaterów wręcz trywialne. Wszystko, o czym mówi film, już gdzieś widzieliśmy. Johna Cartera można polecić jedynie ze wzgledu na dobre wrażenia wizualne.


Ostatnia miłość na Ziemi (Perfect Sense)

Reżyseria: David Mackenzie
Premiera: 23 marca 2012 (Polska)

Bardzo interesujący film, stanowiący oryginalne połączenie dzieła katastroficznego i apokaliptycznego z romansem. Kto po tym filmie oczekuje jednak nadmiaru przesłodzonych scen miłosnych, czy też banalnej historii - jest w błędzie. "Perfect sense" to opowieść o próbie odnalezienia odrobiny szczęścia i miłości przy boku drugiej osoby w świecie, który na oczach bohaterów się rozpada. Wszystko za sprawą tajemnczej choroby odbierającej człowiekowi stopniowo wszystkie zmysły - pomysł naprawdę rewelacyjny i przerażający, ukazany w filmie bardzo przekonująco. Film może zmusić do zastanowienia się nad tym, co tracimy w kontaktach z najbliższymi, goniąc codziennie za rzeczami, które tak naprawdę nie są istotne. Bardzo dobra rola McGregora i Green. Pozycja obowiązkowa zarówno dla fanów gatunku SF, jak i dobrego kina z romansem w tle.


Igrzyska śmierci (The Hunger Games)

Reżyseria:  Gary Ross
Premiera: 23 marca 2012 (Polska)

Igrzyska Śmierci to taki specyficzny rodzaj piłkarskiego EURO 2012 przyszłości, tylko że zamiast rywalizacji w piłkę kopaną, mamy dość brutalny i bezwzględny pojedynek wybrańców narodów. Igrzyska wygrywa ta osoba, która pozostanie przy życiu najdłużej. Bohaterka filmu jest właśnie jedną z wybranych i mimo braku szkolenia musi stawić czoło przeciwnościom i rywalom.

Film skierowany tylko do najmłodszego i nastoletniego widza. Widz bardziej dojrzały emocjonalnie i doświadczony w kinematografii - nie będzie w stanie przetrawić tego obrazu. Kolejne działo z najniższej półki filmowej. Absolutnie odradzam osobom, które cenią sobie swój czas.


Lockout

Reżyseria: James Mather,  Stephen St. Leger
Premiera: 13 kwietnia 2012 (Świat).

Bohaterem filmu jest mężczyzna (Guy Pearce) zatrzymany i niesłusznie oskarżony o szpiegostwo na niekorzyść USA. Może odzyskać honor i wolność, ale pod warunkiem, że uwolni pojmaną przez zbuntowanych więźniów córkę prezydenta. Zadanie nie należy do łatwych, ponieważ dziewczyna przetrzymywana jest w więzieniu na orbicie naszej planety.

Naprawdę dobry film akcji i mordobicia w klimatach SF, okazał się zdecydowanie lepszy niż remake "Total Recall", czy też film "Dredd", które to miały swoją premierę również w 2012 roku. Niespodziewanie Guy Pearce sprawdził się w roli mięśniaka i trzeba przyznać, że był najjaśniejszą stroną "Lockout". Film ogląda sie dobrze, nie ma przesytu efektów specjalnych, akcja trzyma widza w fotelu i potrafi zaciekawić. Poczucie humoru bohaterów jest co najmniej godne zauważenia. Niektóre teksty muszą spowodować spontaniczną eksplozję śmiechu. Wielka szkoda tylko, że twórcy zdecydowali się na bardzo, ale to bardzo naiwną fabułę. Dodatkowo niektóre rozwiązania, wołały o pomstę do nieba z naukowego punktu widzenia. Zdecydowanie nie uświadczamy tutaj "science". Film można polecić miłośnikom lekkiego kina akcji. To naprawdę przyzwoitej jakości rozrywka i nie powinniśmy żałować czasu poświęconego na oglądnięcie "Lockaut".


Iron Sky

Reżyseria: Timo Vuorensola
Premiera: 27 kwietnia 2012 (Polska)

Niezależna produkcja europejska! Twórcy filmu wiele lat poświęcili temu projektowi, zbierając kwotę potrzebną na produkcję w przedziwne sposoby, np. przez dotacje internautów. Dążenie do celu godne pochwały. Udało się, film powstał i okazał się jedną z najbardziej oryginalnych produkcji w historii kina science-fiction. Z dużym przymrużeniem oka obserwujemy w nim jak Naziści, zmuszeni do ucieczki na ciemną stronę księżyca, przeprowadzają po latach odwet na wszystkich narodach. Inwazja Nazistów z kosmosu … brzmi zwariowanie, tego jeszcze nie było. Szkoda tylko, że film okazał się bardzo głupią komedią, poziomem humoru zbliżonym do "Zoolandera", czy "Głupi i Głupszy". Niemniej jednak - niespodziewanie jak na film europejski - wielokrotnie zapierał dech wykorzystanymi efektami. Strona wizualna stoi na najwyższym światowym poziomie. "Iron Sky" należy obejrzeć, chociażby z szacunku do rodzimych (europejskich) produkcji.


Battleship: Bitwa o Ziemię (Battleship)

Reżyseria: Peter Berg
Premiera: 20 kwietnia 2012 (Polska)

To wręcz nieprawdopodobne za co biorą się w Hollywood. Każdy z nas grał niegdyś w grę „Statki” – rozstawiamy w tajemnicy okręty, a nasz przeciwnik strzela wg swojego tajemniczego schematu, z nadzieją, że trafi i pomniejszy wrogą flotyllę. Czy z tego można zrobić film? Czemu nie, dodamy obcych i mamy świetny przepis na efektowną rozwałkę. Floty statków US Navy będą musiały stoczyć bitwę z flotyllą obcych okrętów. Obcy mają złe zamiary, dlatego wynik tej bitwy będzie decydował o losie całej planety.

Cóż ... film można powiedzieć, że spełnił oczekiwania wizualne. Jest widowiskowo niemal jak w "Transformers". Niestety na tym jakiekolwiek inne zalety filmu się kończą. Poczynając od gry aktorskiej, po fabułę - obserwujemy dosłownie spektakularną katastrofę. Filmu nie obroniła nawet obecność Liama Neesona. Aktor tego pokroju powinien cenić swoje umiejętności na tyle, aby skutecznie unikać występów w podobnych gniotach. Film z całą stanowczością odradzam - nawet dobre wrażenie wizualne nie jest w stanie uleczyć niestrawności, jakich nabawimy się oglądając to "coś".


Avengers 3D (The Avengers)

Reżyseria: Joss Whedon
Premiera: 11 maja 2012 (Polska)

Superbohaterowie łączcie się! Szczególnie, gdy nad głowami wszystkich mieszkańców Ziemi wisi widmo totalnej katastrofy. By zapobiec zagładzie uformowana zostaje specjalna jednostka "Mściciele". W jej skład wchodzą najlepsi z najlepszych, obdarzeni niewiarygodnymi mocami m.in. Thor, Kapitan Ameryka i Iron Man. Czy uda im się uchronić planetę? Oni nie dadzą rady? Ku rozwałce bohaterowie!

Film głównie dla miłośników produkcji o bohaterach z ponad przecietnymi możliwościami. Neutralnego widza może jednak odstraszyć. "Avengersi" osobiście nie przypadli mi do gustu. Historia wielce naiwna i przewidywalna. Efekty przyzwoite, ale nie oszołamiające. Humor, który nie potrafił mnie rozśmieszyć. W efekcie mamy dzieło, które można obejrzeć, pytanie - po co?


Antiviral

Reżyseria: Brandon Cronenberg
Premiera: 19 maja 2012 (świat)

Mimo już odległej światowej premiery w Polsce ostatecznie nie zobaczymy „Antiviral”. Troszkę szkoda, gdyż wygląda to na pozycję wielce intrygującą. Syn sławnego reżysera trzyma w tym elemencie rodzinny poziom filmowego kunsztu.

Film stara się odpowiedzieć na pytanie, jak daleko można się posunąć, aby zachować młodość i urodę. Po zakażeniu wirusem, który zabił wielką gwiazdę, bohater stara się rozwikłać tajemnicę otaczającą jej śmierć, aby zachować własne życie. Można spodziewać się filmu wielce „pokręconego” i „niesmacznego”.


Faceci w czerni 3 (Men in Black III)

Reżyseria: Barry Sonnenfeld
Premiera: 25 maja 2012 (Polska)

Kolejna odsłona kultowej komedii o agentach w czarnych strojach. Tym razem agenci muszą zmierzyć swoje siły z kosmitami w dziwacznym śledztwie pokonującym bariery nie tylko przestrzeni, ale i czasu.

Druga część raczej nie udźwignęła ciężaru jedynki i podobnie stało się z częścią trzecią. Film ogląda się jak wyblakłą wariancję części pierwszej, która przecież przyniosła świeży powiew w kinie S-F. W trójce z tej świeżości nie została nawet kropelka. Film utrzymuje pewnien przyzwoity poziom humoru i akcji, ale niestety przeważnie nudzi widza i naprawdę trzeba się starać, aby nie zasnąć w jego trakcie lub wyjść z kina, czy też przełączyć na inny program, jeśli oglądamy film w domowym zaciszu. MIN3 można obejrzeć jeżeli nie mamy nic ciekawszego do roboty. Sprawdza się jako zabijacz czasu.


Storage 24

Reżyseria: Johannes Roberts
Premiera: 29 czerwca 2012 (świat)

Film raczej już nie zawita na polskie ekrany, polscy dystrybutorzy całkowicie go zignorowali. Zapewne będzie do kupienia na DVD o ile w ogóle ktoś go przetłumaczy na język polski. Po „Storage 24” widać jak ciężko jest się przebić europejskim produkcjom na światowe ekrany.
Fabuła: w Londynie rozbija się wojskowy samolot, który uwalnia swoją tajną zawartość. Przypadek sprawia, że grupa osób zostaje zamknięta wewnątrz magazynu z niebezpiecznym przedstawicielem obcego gatunku.
Film można polecić w zasadzie tylko fanom dreszczowców w klimatach science-fiction. Obejrzę go z sentymentu do naszych, europejskich filmów.


Prometeus (Prometheus)

Reżyseria: Ridley Scott
Premiera: 20 lipca 2012 (Polska)

Prometeusz był bez wątpienia najbardziej oczekiwanym filmem science-fiction w 2012 roku. Pan Scott powrócił do Ksenomorfów i budowania grozy. Prometeusz jest odrębną historią (tylko luźno powiązaną z sagą "Obcy"), która dzieje się jeszcze przed lądowaniem Nostromo na LV-426. Film jednak nie spełnił ogromnych oczekiwań i mocno zawiódł. Oprócz fantastycznych zdjęć, niewiele dobrego można o nim powiedzieć. Więcej o filmie można dowiedzieć się ze strony: Film Prometusz. Zachęcam również do przeczytania recenzji filmu TUTAJ.



Robot and Frank

Reżyseria: Jake Schreier
Premiera: 24 sierpnia 2012 (świat)

Przyzwoitej jakości komedia w klimatach S-F z bardzo dobra obsadą (Frank Langella, Liv Tyler, James Marsden, Liev Schreiber, Susan Sarandon).
Emerytowany złodziej klejnotów otrzymuje nietypowy prezent od syna. Jest nim robot, który z czasem staje się jego wspólnikiem. Niestety film ominął polskie kina i podobnie jak w przypadku „Storage 24”, trzeba będzie się mocno starać, aby znaleźć go chociażby na DVD.


Pamięć absolutna (Total Recall)

Reżyseria: Len Wiseman
Premiera: 31 sierpnia 2012 (Polska)

Remake jest formą ostatnio niezrozumiale popularną. Oryginał "Pamięci absolutnej" z 1990 szybko stał się filmem kultowym. Po co powtarzać i zmieniać coś, co już było idealne? Ze względu na szacunek do pierwowzoru, zbojkotowałem kinową premierę nowej wersji "Total Recall", mimo iż film ten miał zdecydowanie mocniej nawiązywać do opowiadania Dicka, niż dzieło z minionego wieku. Film zebrał bardzo przeciętne recenzje wśród krytyków. Doceniano wartką akcję i bardzo dobre efekty wizualne, jednak gra aktorska, czy też elementy mające budować napięcie - wołały o pomstę do nieba. Nieliczne próby alternatywnego przedstawienia historii znanej z poprzedniej wersji, to również za mało, aby uznać film za godnego następcę pierwowzoru, czy też godne odwzorowanie opowiadania Dicka. Otrzymaliśmy zatem "odgrzany kotlet", podany na wyjątkowo ładnym i kolorowym talerzu.



Odwróceni zakochani (Upside Down)

Reżyseria: Juan Diego Solanas
Premiera: 7 września 2012

Akcja romansu częściowo rozgrywa się w surrealistycznym świecie, w którym drzewa, miasta i morza nie podlegają siłom grawitacji i szybują nad Ziemią, będąc kompletnie nieosiągalne dla zamieszkujących ją ludzi. Jednym z głównych bohaterów obrazu jest Adam - człowiek wiodący zwyczajne życie. Adam marzy o Ewie - dziewczynie ze swoich snów o alternatywnej rzeczywistości, w której wszystko ma zupełnie inną grawitację. 

Wizja dwóch światów o odmiennej grawitacji, tak bliskich sobie, lecz tak odległych - jest fascynująca. Można było z tym zrobić wszystko, ale na litość boską - nie banalne romansidło! Scenarzyści i reżyser udowodnili, że szybko dotarli do granicy swojej wyobraźni. Czym się kierowali, aby stworzyć paskudnie cukierkowaty romans rodem z harlequinów w tak dosłownie fantastycznej scenerii?! Popularnością sagi "Zmierzch"?! Niewiarygodne jak skutecznie można zepsuć świetny pomysł.
W "Upside Down" mamy wciągającą wizję dwóch światów, których zawiłości odkrywa się z dużą pasją i zafascynowaniem. Bardzo dużo rzeczy zostało dopracowanych - wzajemne zależności, problemy, wyzyskujące korporacje - zatem wspaniała masa twórcza dla science-fiction. Tym czasem im dalej w las tym drzewa bardziej krzywe, chude i żałosne - ten las zaczyna wręcz śmieszyć. W fabule zaczynają się karygodne błędy logiczne.
Bohaterowie są papierowi, jakby przepisani z banalnie prostych powieści. Gdyby w tym filmie popracowano bardziej nad mrocznym klimatem, jaki mieliśmy na "dole", gdyby wyrzucić ten banalny wątek miłosny i zastąpić go ciekawą intrygą, próbą wzniecenia rewolucji, gdyby włączyć elementy kina akcji - byłby to film mogący przyćmić "Incepcję" czy nawet "Matrixa". Potencjał w filmie był przeogromny. Tym większa strata, że go nie wykorzystano. Film odradzam, szkoda pieniędzy i czasu.



Branded

Reżyseria: Jamie Bradshaw, Alexander Doulerain
Premiera: 7 września 2012 (świat)

Kolejny film, którego nie zobaczymy ostatecznie w polskich kinach. Film bowiem miał bardzo ograniczoną premierę tylko w USA i Rosji. Należy szukać go w źródłach internetowych, ale może być problem z tłumaczeniem.

Fabuła: poprzez globalny spisek największe firmy przejmują kontrolę nad ludzkimi umysłami i zaszczepiają w nich absolutne posłuszeństwo. Misha Galkin (Ed Stoppard) jest jedyną osobą na Ziemi, która próbuje przeciwstawić się kontrolującym wszystko korporacjom. Walczy o poznanie prawdy, która będzie miała znaczenia dla losów całej ludzkości.


Straż sąsiedzka (Neighborhood Watch)

Reżyseria: Akiva Schaffer
Premiera: 21 września 2012 (Polska)

Dość głupawa komedia o czterech przyjaciołach zakładających z nudów  "straż sąsiedzką". Zabawa zmienia się jednak w walkę o przetrwanie, kiedy odkrywają, że w niedaleko pojawili się przedstawiciele obcej cywilizacji. Co gorsza obcy mają niecne zamiary i chcą przejąć władzę nad światem.


Resident Evil: Retribution

Reżyseria: Paul W.S. Anderson
Premiera: 14 września 2012 (Polska)

Piąta odsłona serii, która ma swoich wiernych fanów. Alice będzie musiała walczyć o przetrwanie w świecie opanowanym przez hordy bezwzględnych zombie. Czyli Milla Jovovich z zabawkami :).

Film przeznaczony praktycznie jedynie dla zagorzałych fanów piękniej aktorki i całej serii "Resident Evil". Widz postronny będzie miał poczucie straconego czasu. "Dzieło" bardzo słabe w każdym możliwym ocenianym elemencie. Tego typu produkcje nie powinny trafiać na duże ekrany, lecz od razu lądować na półce w wypożyczalniach fimów lub sklepach. Produkcja godna klasy "D".


Sędzia Dredd (Dredd)

Reżyseria: Pete Travis
Premiera: 28 września 2012 (Polska)

Kolejny remake. Fabuła dobrze znana z pierwszej odsłony – miasto przyszłości kontrolowane przez bezwzględnych policjantów o bezgranicznych uprawnieniach. Są to sędziowie, którzy nie tylko tropią przestępców, ale na miejscu wymierzają sprawiedliwość. Najlepszym z nich jest oczywiście sędzia Dredd.

Film dobrze przyjęty zarówno przez krytyków, jak i samych widzów. Lepiej udźwignął ciężar pierwowzoru niż w przypadku "Total Recall". Oprawa wizualna stała na dobrym poziomie, udało się również podtrzymać specyficzny klimat. Bardzo żałuję, że zdołałem załapać się na premierę kinową. Film wart obejrzenia. Może nie jest to produkcja przełomowa, ale solidne kino S-F z odpowiednią dawką akcji i efektów w 3D. Filmu jednak nie polecam osobom, które ciężko znoszą przemoc na ekranie. Niektóre sceny bardzo szczegółowo pokazują co dzieje się z ludzkim ciałem podczas trafienia serią z dużego kalibru.



Looper - Pętla czasu

Reżyseria: Rian Johnson
Premiera: 2 listopad 2012 (Polska)

Jeden z dwóch najbardziej oczekiwanych filmów S-F w 2012 roku. Akcja tego interesująco filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, kiedy możliwym staje się wysyłanie ludzkich ciał do przeszłości. Wykorzystuje to płatny zabójca Joe, który pracuje dla mafii. Swoje ofiary wysyła do przeszłości i zaciera w ten sposób ślady. Pewnego dnia Joe rozpoznaje jednego ze swoich celów - jako przyszłą wersję samego siebie (Bruce Willis). Brzmi skomplikowanie? I prawidłowo! Wystarczy obejrzeć poniższy trailer, aby przekonać się, że jest to dużą zaletą filmu. "Loopera" należy uznać za dzieło bardzo udane i najlepszy film SF w 2012 roku. Zapraszam do zapoznania się z recenzją filmu: Looper Pętla czasu Recenzja >>




Cloud Atlas

Reżyseria: Tom Tykwer, Lana Wachowski
Premiera: 23 listopad 2012 (Polska)

"Cloud Atlas" to  epicka opowieść o ludziach zwykłych, a jednak niesamowitych. Poczynając od XIX wieku poznajemy amerykańskiego notariusza - członka ekspedycji podróżującej przez Pacyfik, biseksualnego muzyka z lat 30. XX wieku, dziennikarkę żyjącą w Kalifornii w latach 70-tych, współczesnego wydawcę z Londynu, by przenieść się do futurystycznej metropolii, gdzie bohaterami są klon oraz człowiek ocalały z apokalipsy. Film ukazuje poczynania różnych - obcych, żyjących w różnych czasach ludzi - których działania mają wpływ na przeszłe, teraźniejsze i przyszłe wydarzenia. Jak dobry uczynek może w dalekiej przyszłości doprowadzić do rewolucji, a na pozór zwykły morderca może okazać się bohaterem.

To dość nietypowy film - połączenie wielu gatunków - od kryminału, obyczajówki, filmu akcji, po science-fiction. Podchodziłem do niego z dużym dystansem - obawiałem się, że zrobią z tego niekończący się romans. Moje obawy były niesłuszne. Gra aktorska stoi na wysokim poziomie, a film na szczęście tylko liznął miłosną tematykę.
"Atlas chmur" jest arcyciekawy, ilość przeplatających się stale wątków może przyprawić o ból głowy, ale zapewnia wysokiej jakości rozrywkę i to przez prawie 3 godziny trwania seansu. Przez ten czas widz pochłania obrazy, wątki i nowe, zaskakujące wcielenia bohaterów. Wszystko to było poukładane - z początkowego chaosu wyłaniał się sens całości.

Na co trzeba zwrócić uwagę? Na fenomenalną charakteryzację - warto poczekać na napisy końcowe, gdzie podsumowują wszystkie wcielenia każdego z aktorów. Aktorzy przy produkcji Atlasu mieli zapewne ubaw po pachy. Żeńskie wcielenie H. Weavinga to po prostu mistrzostwo świata!
Co jeszcze? Świetne wrażenie wizualne i zdjęcia, szczególnie obraz miasta przyszłości przywołuje w pamięci takie arcydzieła jak chociażby "Blade Runner". Sceny pościgu w tym futurystycznym klimacie to również najwyższa półka. Trzeba pochwalić twórców "Matrixa", bowiem nadal potrafią trzymać wysoki poziom.

Film gorąco polecam. Jest o wszystkim i o niczym - może w tym zdaniu kryje się sekret udanej produkcji. Tylko uwaga - "Atlasu chmur" nie należy traktować z naukową ścisłością, raczej jako baśń, przygodę i podróż przez dzieje, która daje do myślenia.



Podsumowując wspomniane filmy science fiction 2012 roku nie można mówić z ekscytacją, gdyż nie ma ku temu powodów. Większość dzieł było opartych głównie na efektach specjalnych, gdzie fabuła wydawała się być rzeczą drugorzędną. Nie było niestety przełomu. Żaden z filmów nie wniósł ożywienia w gatunek SF na dużym ekranie i nie przedarł się do listy - Najlepsze filmy science-fiction wszech czasów TOP 100.

Pozytywnym objawieniem 2012 roku okazały się filmy "Looper" oraz "Atlas chmur". Kompletnie zawiodły natomiast "Prometeusz" i "Upside down". Również od "Iron Sky" oczekiwałem przede wszystkim bardziej wyrafinowanego humoru.

Filmy Science Fiction 2014 roku >>
Filmy Science Fiction 2013 roku - Podsumowanie i oceny >>

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Komentarze użytkowników

Igrzyska śmierci. Jak widzę autor nie przeczytał ani książki ani filmu nie obejrzał. W Polsce błędny tytuł filmu powoduje złe recenzje bo autor recenzji spojrzał na tytuł i nie ma co oglądać. Nie drogi autorze obejrzyj film, przeczytaj książkę a nie oceniasz po tytule. Film w Polsce powinien mieć tytuł taki jak oryginał czyli Głodowe Igrzyska. Był to jeden z najlepszych filmów 2012 roku. W porównaniu do tak dennych produkcji jak 'Ostatnia miłość na ziemi' to Igrzyska Śmierci są po prostu hitem SF 2012. Budowanie atmosfery zmuszania ludzi do udziału w igrzyskach jest karą. Opowieść o młodej kobiecie która poświęca się za siostrę idzie na śmierć jest niesamowita. Jej szybkie dorastanie a także pomaganie innym w podobnej sytuacji powoduje stan zapalny państwa opartego na terrorze Głodowych Igrzysk. Proszę obejrzeć i zrozumieć a nie pisać głupoty!

Napisał Rade o 18:25

Prometeusz - kicha niestety! Dałam filmowi drugą szansę (bo najpierw widziałam w kinie) i ... Nadal kicha! Kupy się to nie trzyma i nie ratuje tego gniota nawet niezły Fassbender. Bo na co jego dobra gra jak scenariusz bez sensu??

Napisał Anka o 17:15

Looper jest naprawdę niezły! Stary dobry Bruce Willis - zawsze fajnie się go oglada! :-) A akcja nieźle zakręcona ale wciąga.

Napisał Anka o 17:12

Prometeusz wcale nie wyglądał tak źle,
mi osobiście przypadł do gustu, pomimo że do pięt nie dorasta do 8 pasażera. Problem polega na tym, że fundusze przeznaczone na filmy sf ładuje się w takie gnioty jak xman, spiderman, avenger, trasformer itp. Na tle tych właśnie filmów prometeusz prezentuje się bardzo dobrze :)

Napisał Paweł76 o 11:50

Zgadzam się co do Prometeusza, świetnie zrobiony. Zgadzam się również z tym co pisał Adam:) oby więcej ludzi bez klapek na oczach:) Pozdrawiam.

Napisał Thot o 20:41

A ja zgadzam się z większością recenzji. "Pamięć absolutna" płytka, "Iron" takie prosto-śmieszne. "Prometeusz" mi się bardzo podobał (ale to moje zdanie), "Atlas chmur" polecam każdemu(choć nie każdemu przypadnie do gustu .. of course). "Battleship" to masakra, tragedia i co tam sobie można jeszcze wymyślić żeby dojechać ten "film". "Lockout" hmm... może niekoniecznie a może to ja wymagam trochę za dużo. "Carter" fajna rozrywka z rodzinką(w końcu Disney). "Igrzyska" i "Resident"... łech, bez komentarza.Biorę się teraz za "Perfect Sense". A i jeszcze "Looper", pozycja ciekawa lecz nikt nie powie za 20 lat że to film kultowy. To tyle.

Napisał Kilo o 21:35

scarlett - naprawdę warto poświęcić te 2 godziny na starą wersję Pamięci absolutnej z 90 r., szczególnie, że nowa okazała się dla Ciebie czasem straconym. To zupełnie dwa różne filmy, a nowa wersja nie dorasta poprzednikowi do pięt. Historia jest nieco inna, a przesłanie diametralnie się różni. Pamięć absolutna z Arnoldem to po prostu klasyk kina akcji SF, nowa to głupawa papka, która przechodzi przez człowieka jak woda.

Napisał Swiatek o 07:57

Dredd bardziej do mnie przemawia niż stary Sędzia Dredd. Być może to moje updrzedzenie do S.Stallone. Film daje poczucie zniszczenia miasta, a nawet świata, jednocześnie sprawiając wrażenie ostoi i niezmienności.
Odwróceni zakochani - ciekawy scenariusz - tylko to, bo wykonanie już gorsze.
Pamięć absolutna to dla mnie stracony czas. Choć aktorsko lepiej mi pasował, to nie mam ochoty oglądać wydłużonej wersji z 1990r.
Prometeusz posiada wszystkie cechy, które powinien posiadać film komercyjny stworzony pod publiczkę.
Avengers - tu zgadzam się trochę z recenzją. Film dla tych, którzy lubią historie naiwne i przewidywalne, czyli tzw. superhero. Dla mnie bomba.
Iron Sky odskakuje od reszty, aczkolwiek odbieram go dosyć pozytywnie, choć z mocno przymkniętym okiem.

Napisał scarlett o 06:24

Iron Sky jest głupią komedią tylko dla głupków, którzy nie potrafią zauważać głębszych treści w filmach. Podobne treści były też w tle np. w Dyktatorze, Cebulowych wiadomościach, czy Sexmisji. Humor (fakt, że często nie najwyższych lotów) był tam tylko pretekstem do wyrażenia opini na tematy bardzo ważne (i wcale nie śmieszne).

Napisał elo o 22:47

pseudo-recenzenci zniszczyli Prometeusza, szkoda bo film fajny, ma klimat.

Napisał Marcin o 23:52

I przez takie nietrafione recenzje jak na przykład o Total Recal ludzie omijają dobre filmy.Tak naprawdę nie warto czytać opinii recenzentów ponieważ nieraz już się okazało że podobają im się inne filmy niż reszcie ludzi. Pozdrawiam.

Napisał jarek o 09:43

Prometeusza oglądałem już jakiś czas temu i o ile fabuła jest rewelacyjna o tyle sam film nie powala,

co do Dredd to jestem załamany - wyłączyłem w połowie mimo, że filmy akcji przeważnie mnie wciagaly (pomimo pewnego surrealizmu) to tutaj twórcy zdecydowanie przesadzili zostawiając ogromny niesmak.

Atlas chmur jest filmem z wieloma głebokimi przesłaniami, ale co mnie najbardziej w nim zafascynowało to sposób w jaki problemy te zostały przedstawione. Właściwie nie wiem jak dokładnie nazwać to, co zobaczyłem w tym filmie, ale oglądałem go z otwartymi ustami bite 3 godziny i mógłbym więcej (uczucia, moralność, brak sprawiedliwości na świecie, tolerancja, duma itd...)
Nigdy nie widziałem takiego filmu (a przynajmniej nie tak rewelacyjnie wykonanego).

Chronicle był jednak filmem, który najbardziej mi przypadł gatunkowo, więc jestem względem niego bezkrytyczny. Dostarczył mi dużo rozrywki jaką oczekuje najbardziej od gadunku si-fi ale też miał te drugie dno i to chyba przeważyło. Dlatego z filmów, które widziałem najwyżej oceniam Chronicle (mimo, że wiem iż nie jest to ani gatunkowo ani efekciarsko zrobiony film dla każdego).

Napisał Karol o 20:00

Recenzent naprawdę powinien się zając pisaniem streszczeń do programów telewizyjnych, ostudziło by to jego zapędy do tak odważnego krytykowania gatunku filmów których genezy bądź sensu powstania nie rozumie.

Napisał Marcin o 18:03

Prometeusz, dla mnie mistrz. Total Recall nie odważyłem się. Produkcje Marvela ( kupionego przez disneya fuuuu a i lucasfilm też, żenuła ) dają radę jak zawsze, nie pominąłem chyba żadnej. Iron Sky obejrzałem ,ale nie powaliło mnie na kolana.
Ciekawe kiedy pojawi się coś na miarę Matrixa, tak przełomowego (oczywiście pierwszego Matrixa bo ta cała trylogia jest tak naciągana jak stringi na grycanki)

Napisał Tomek o 20:03

Czytam te recenzje i komentarze, i wiem na pewno: faceci są z innej bajki. Po co się zastanawiać: czy reżyser miał coś na myśli, czy to kontynuacja Obcego, czy jeszcze coś tam...
Ja idę na film sf żeby się odprężyć, żeby zobaczyć świetne efekty, nawet jeżeli fabuła szwankuje, a muzyka nie powoduje gęsiej skórki....
ps. dzięki za stronę

Napisał Elżbieta o 17:52

Adam skąd wiesz że film Prometeusz mówi prawdę? Na jakiej podstawie to osądzasz? Radzę się obudzić.

Napisał Leonard o 19:41

Pierwsza połowa filmu Prometeusz jest poprostu nudna, natomiast druga jest ok. Men in Black był dobry, MiB 2 kiepski a MiB 3 nieciekawy. Igrzyska śmierci, dawno takiego gniota nie oglądałem, według mnie kaszana. Total Recall ogólnie w porządku. Looper,nie przemawia do mnie. Niesamowity Spiderman, nowe spojrzenie na starą historię i wyszło dobrze.Można obejrzeć. John carter, jeśli lubimy filmy typu indiana jones to film w porządku. Wart obejrzenia.

Napisał nieproszony gość o 12:18

Prometeusz zdecydowanie jest tym wyjątkowym filmem SF, który w swej treści mówi o faktycznych odkryciach na Ziemi. Mówi prawdę wplecioną w tematykę science fiction. Bo prawdy nikt ci nie powie...

Napisał Adam o 18:37

Promeeteusz najbardziej zbliżył się w swym obrazie do realnych odkryć na naszym globie, które wbrew ortodoksyjnej ofificjalnej nauki potwierdzają, ze z przeszłością naszego gatunku rzeczywiście nie jest tak jak podają oficjalne czynniki. Czyli moim zdaniem jest to film SF który stara się przebić przez mur kłamstwa i ujawnić prawdę.

Napisał Jurek o 14:38

Prometeusz daje rade! Z niecierpliwoscia czekam na dwa wymienione tutaj filmy: Looper i Cloud Atlas. Zapowiada sie niezle kino.

Napisał Przemek o 12:54

Prometeusz fajny

Napisał Michał o 21:10

 1 
Strona 1 z 1 ( 21 Komentarze użytkowników )
©2006 MosCom
Polska wersja JoomlaPL Team

Dodaj komentarz > Filmy Science Fiction 2012 SF - Pod... ...

Wpisz swój komentarz poniżej.

(wymagane)

(opcjonalnie)

Twój e-mail nie będzie wyświetlany na stronie.